Niechorze - Niechorze - złamana noga

Do wakacji mojej rodziny nie przygotowałem się tym razem w ogóle. Odstąpiłem od zasady, że w każde wakacje będę jeździł gdzie indziej. Ponieważ już w Niechorzu byłem kiedyś, to powinienem jechać w jakąś inną stronę, ale widocznie coś mnie tam właśnie ciągnęło. Pensjonat
Niechorze spodobał się moim dzieciom i żonie. Dotychczas jeździliśmy zawsze pod namioty, więc tym razem to prawie burżujskie wygody. Niechorze też przypadło nam do gustu. Wypoczynek przebiegał bez zakłóceń. Cieszyliśmy się z każdego dnia spędzanego na plaży. Dzieci wprost nie mogły oderwać się od wody. Dużo frajdy dawało im pływanie oraz skakanie na fale. Pogodę mieliśmy fajną - słońce i niebo bez żadnej chmurki. Już byśmy byli pewnie i zagorzałymi zwolennikami Niechorza, gdyby nie wypadek naszego Jasia. Synek wyszedł właśnie z wody i biegł do nas na koc, gdy wpadł jedną nogą do głębokiego dołka wykopanego w piasku przez jakiegoś dzieciaka - otwarte złamanie kości. Z Niechorza musieliśmy wyjechać więć dużo wcześniej niż zakładaliśmy, bo jaś musiał mieć operację.
Podobne