Pobierowo - Stachuriada w Pobierowie.
Edward Stachura pisał dużo, ale żyć tak jak on, trudno było, nie tylko w tamtych czasach, ale i 10 - 15 lat później. Mój pierwszy wyjazd skończył się na Strażnicy Wojsk Ochrony Pogranicza w Międzylesiu. Drugi w komendzie Milicji Obywatelskiej w Rudzie Hebziu. Trzeci wyjazd zakończył się w Pobierowie. Ale to był właśnie wyjątkowo udany pobyt w tej nadmorskiej miejscowości. Przyjechałem tam w kwietniu i przypadkiem załatwiłem lokum przy remontowanym ośrodku. Mając pewne umiejętności w pracy stolarskiej pomagałem stolarzowi przy kładzeniu dużej ilości boazerii. Pracowałem przez godziny ranne, a potem czasem majster podwoził mnie do Rewala w którym mieszkał. Do Pobierowa wracałem pieszo, czasem na dopingu z browarkiem.
Pobierowo bardzo mi sie podobało, choć nie było już tej adrenaliny, gdy milicjant lub WOP- ista legitymował. Tutaj WOP - iści już mnie poznali, spisali i wiedzieli, że mimo braku meldunku pracuje w jednym z ośrodków. Tak właściwie po za włosami niczym nie różniłem się od zwykłego robola. Pobierowo nauczyło mnie pracy.